Wojna to najokrutniejszy akt przemocy ze strony jednego państwa na drugie. To masowe mordy, naloty bombowe, okupacja, terror i chaos. To przede wszystkim nienawiść. Przez encyklopedię została ona opisana jako społeczno-polityczne zjawisko. Ci, którzy ją przeżyli wiedzą jednak, że to coś więcej. Coś, czego wprost nie da się opisać. Ja, mimo, iż nie brałem udziału w wojnie, także nie mam słów do wyrażenia tego, co się na niej dzieje. Nie mam, bo zagrałem w drugą część Blitzkriega.
Zaczynając opisywać grę Blitzkrieg 2 nie wypada nie podać znaczenia tytułu, który z pewnością przeszedł wam przez głowę niejednokrotnie na lekcjach historii. Blitzkrieg oznacza wojnę błyskawiczną, o wiele bardziej okrutną od tej zwykłej. Następuje w niej błyskawiczne uderzenie sił powietrznych i lądowych na dany kraj - stąd też nazwa "błyskawiczna". I to powinno właściwie każdemu przeciętnemu Polakowi, czytelnikowi, wiele powiedzieć - w Blitzkrieg 2 liczy się szybkość ataku i trzeźwość umysłu, umiejętność planowania. Tutaj nie wystarczy jedynie sprawnie władać myszką. Koniec lekcji historii.
Blitzkrieg 2 to gra strategiczna czasu rzeczywistego, lub jak kto woli - RTS, w której historia II Wojny Światowej ma pierwszorzędne znaczenie. Podzielona została na trzy kampanie. W każdej z nich stajemy po innej stronie wielkiego konfliktu - czekają nas więc walki u boku Stanów Zjednoczonych, Niemiec oraz Związku Radzieckiego. Każda z tych kampanii to jednocześnie inne walki, zupełnie różne konflikty i inne taktyki do opracowania, a także różnorakie miejsca do odwiedzenia, a bitwy do przeżycia. W jednej chwili zajmujemy się obroną plaży w Normandii, za chwilę zaś uczestniczymy w desancie wojsk alianckich na Sycylię. Akcja dzieje się bardzo szybko, a jej losy zależą jedynie od nas.
Opisywanie całego tytułu warto zacząć od jednostek - jest to bowiem jedna z najważniejszych, o ile nie najważniejsza, części gry. Pod tym względem autorzy spisali się znakomicie - oddali nam do dyspozycji kilkadziesiąt typów jednostek, a każda z nich specjalizuje się w innych działaniach. Wykorzystujemy więc je na zmianę, w zależności od misji. I tak oto rozróżniamy kilka typów jednostek. Pierwszym i najbardziej oczywistym z nich jest piechota - jej chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Nadaje się ona zarówno do obrony fortyfikacji (może wchodzić do okopów) jak i niszczenia lekkich jednostek pancernych (poprzez rzucanie granatów).Poza piechotą podczas gry do dyspozycji mamy jednostki pancerne (których doskonałym przykładem są czołgi), artyleryjskie (czyli wszelkiego rodzaju broń ciężka używana głównie do obrony - karabiny maszynowe, potężne działa), powietrzne (samoloty, bombowce), morskie (statki) i transportowe (maszyny służące do szybkiego przemieszczania jednostek - motocykle, samochody). Kończąc opisywanie jednostek warto wspomnieć o czymś, co znacznie pozwala przybliżyć graczowi ich historię - o encyklopedii. Znaleźć tam można setki jednostek ułożonych w kilka grup (opisane powyżej) i podzielonych na kraje, przez które zostały wykorzystane. Każdy wpis w encyklopedii został porządnie opisany, przedstawione zostały statystyki wybranego elementu.
Realia historyczne to coś, na co zwraca się wielką uwagę przy tego typu grach - nie omieszkam więc napisać o tym w mojej recenzji. W grze Blitzkrieg 2, wbrew pozorom, nie wcielamy się w osobę głównodowodzącą, najwyższą. W czasie całego trwania zabawy otrzymywać będziemy różnego rodzaju rozkazy, a podczas misji będziemy w stanie zdobyć cenne doświadczenie – to zaś pomoże nam w osiągnięciu wyższego stopnia naszej kariery. Tak, nie przesłyszeliście się – w każdej kampanii prowadzenie wojsk zleca nam inny dowódca i tak naprawdę wcielamy się w jego postać. Wszystko tak, jak było dawniej, bez żadnej fikcji. Oczywiście funkcja dowódcy zlecającego zadanie nie ogranicza się jedynie do podania nam odprawy. Nie zatrzymuje się ona również na zdjęciu widniejącym przed rozpoczęciem kampanii. Od „kierownika” zależy również dostępność posiłków czy jednostki, jakie otrzymujemy na początku danej misji. Już spieszę z wyjaśnieniami – jak wiadomo w historii nie było osoby, która byłaby idealna w zarządzaniu wszystkimi typami jednostek. Jeden generał czuł się dobrze kierując setkami czołgów, inny zaś oddziałami piechoty. Kolejny natomiast specjalizował się w szkoleniu floty lub też jednostek lotniczych. Tutaj jest nie inaczej – generał, który dowodzi misją kładzie nacisk na dany typ jednostki, w której zarządzaniu się specjalizuje. Należy zwrócić na to uwagę przy podchodzeniu do misji.
Warto powiedzieć co-nieco o misjach - już na samym początku muszę stwierdzić, iż są bardzo ciekawe, przemyślane i zróżnicowane. Raz musimy bronić plaży przed najazdami japońskich oddziałów, innym razem natomiast wysadzić stację paliw bronioną przez całe hordy przeciwników. Za każdym razem dostępny jest inny rodzaj posiłków oraz inne oddziały początkowe co sprawia, iż gra się nie nudzi. Inteligencja przeciwników nie jest może porażająca, ale przynajmniej takowa występuje - nie dadzą się oni tak łatwo rozwalić, a walczy się z nimi dość trudno.
Strona techniczna Blitzkriega 2 to zdecydowanie jeden z punktów godnych szerokiego opisania. Przede wszystkim warto wspomnieć o niesamowitym edytorze map, który w przyjemny sposób zwiększa żywotność produkcji. Jest on rozbudowany, a dokładna instrukcja zawarta na płycie w postaci pliku PDF niejedną osobę wprawi w zachwyt. Słowem - jeden wielki plus. Opisując technikalia gry wręcz nie wypada nie powiedzieć o szacie graficznej - tutaj jest ona atutem. Doskonale pasuje do gatunku RTS - gracz podczas zabawy obserwuje rozgrywkę w rzucie z góry. Obraz można przybliżać i oddalać (w ustalonych granicach) oraz dowolnie odwracać. Dzięki temu mamy dokładny wzgląd w to, co się dzieje na ekranie. Grafika jest dopracowana, a wrażenie robią dobrze oddane szczegóły. Biorąc pod lupę na przykład czołg - po jego zniszczeniu (i naturalnie efektownym wybuchu) jego wrak pali się, a po chwili, gdy ogień już znika, pozostałości po maszynie zostają (a nie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach). Dzięki temu to, co dzieje się w grze robi wrażenie prawdziwej wojny. Do strony technicznej, bądź co bądź, zalicza się także polonizacja - i na tym polu praca została wykonana znakomicie. Całość jest przetłumaczona bezbłędnie, za co także malutki plusik.
Blitzkrieg II to gra jedyna w swoim rodzaju, wnosząca wiele do gatunku. Bez wahania mogę powiedzieć, iż fan strategii, który nie grał w ten tytuł, nie jest prawdziwym fanem. Tę grę po prostu musi mieć w swojej kolekcji - świadczyć o tym może grywalność, długość (trzy bardzo długie kampanie zapewniające zabawę na wiele dni, ba, nawet miesięcy!), dużo oryginalnych pomysłów i wreszcie ciekawa oprawa audiowizualna. Szczerze polecam, bo warto.