Jak zapewnie każdy gracz zdążył juz się dowiedzieć, istnieją gry o słabej oprawie graficznej, lecz ogromnej grywalności. stnieją także gry posiadające megaoprawę, lecz strasznie niską grywalność. Po tej grze - patrząc na same screenshoty - nie można się zbyt wiele spodziewać - co gorsza grając w nią dłuższą chwilę czujemy nagłą potrzebę wyłączenia konsolki.
Niestety, już na samym początku zdradziłem wynik tej oto recenzji - klamka już zapadła, nie da się tego odwrócić. Pozostaje tylko wyjaśnienie, dlaczego jest on negatywny (ten wynik). Ale zacznijmy od początku...
Całą zabawę zaczynamy od wybrania płci naszego smoczego bohatera - mimo, iż nie widać różnic w zachowaniu, ani - co gorsza - w wyglądzie smoczycy i smoka, stanowi to bardzo ważny element - przynajmniej tak było napisane na odwrocie pudełka (jeszcze nie doszedłem do tego, dlaczego...). W każdym razie to jest nieistotne - powiedzą gracze. Przecież liczy się rozgrywka - dodadzą. Zgadzam się z tym w zupełności, jednakże w Dragon's Rock zabawa jest bezlitośnie nudna i nieciekawa. Chodzimy po zamku (w późniejszych etapach znajdziemy się także w innych miejscach), w którym aż roi się od przeszkód (głównie są to zamknięte drzwi otwierane przyciskiem obok) oraz krwiożerczych (?) potworów wyglądem przypominających biedronki.
Nie ma sensu dłużej ciągnąć tego wywodu, bo i tak w moim mniemaniu nie warto poświęcać zbyt wiele miejsca dla tej gry. Platformówka zupełnie bez pomysłu.