Kontynuowanie czegoś, co okazało się dużym sukcesem jest bardzo dobrym pomysłem, szczególnie jeśli chodzi o gry. Ciągle jest bowiem coś, w czym można się popisać, coś, co mogło być lepsze. Jeśli więc pierwsza część gry była opłacalnym strzałem w dziesiątkę, nic nie stało przeciw wydaniu kolejnej odsłony gry
Naruto: Ninja Council. Firma
Tomy zakasała więc rękawy i postawiła przed graczami kolejną produkcję. Czy i tym razem trafioną? Tak, ale nie do końca.
W
Naruto: Ninja Council 2, podobnie jak w poprzedniej części, wcielamy się w postaci trzech wojowników - głównego bohatera, Uzumaki Naruto, śliczną i inteligentną Haruno Sakurę oraz porywczego, jednakże bardzo uzdolnionego chłopca - Uchiha Sasuke. Trójka tych bohaterów, pod przywództwem Hatake Kakashi’ego dąży do osiągnięcia perfekcji w walce, doskonalenia swoich umiejętności bitewnych. W tym właśnie celu przyjaciele przechodzą przez długi, wyczerpujący trening, zdają kolejne egzaminy i pokonują "tych złych".
Rozgrywka w drugiej odsłonie
Naruto: Ninja Council niemal wcale się nie zmieniła. Nadal biegamy, szybko niszczymy wrogów, zbieramy dodatkowe mocne i bonusy. Ma to wszystko w sobie jakiś cel, jednak osobiście oczekiwałem czegoś więcej, niż bezmyślnej siekaniny wszystkich napotkanych postaci. Wszystko powtarza się w koło. Jedynym elementem, który w tym wypadku zapulsował, jest sam system walki. Wykorzystujemy go głównie do radzenia sobie z występującymi po każdym poziomie boss'ami, ale dobre i to. Jego piękno samo w sobie zawarte jest w prostocie – nie męczymy się zbytnio z nabijaniem kolejnych combosów, ale sprawia to nieporównywalną z niczym przyjemność. W dodatku te specjalne moce ubarwione ciekawymi animacjami – jest na co popatrzeć, jest co robić.
 Twarda głowa to podstawa.
|
Biorąc pod uwagę to, iż w grze niewiele zmieniło, należy zauważyć postęp pod względem grafiki, jakiego dokonała produkcja. Nie jest on może aż taki duży, ale zawsze lepiej taki, niż żaden. Teraz postaci są wyraźniejsze, większe i ładniej animowane. Jest to zmiana, na którą należało zwrócić uwagę tylko z jednego powodu – innych praktycznie nie ma. No, może poza dodatkowymi poziomami gry.
Zmianie, ostatniej już, jaką udało mi się zauważyć, uległo udźwiękowienie. Pamiętam jeszcze, jak miła muzyczka towarzyszyła mi podczas gry w
Naruto: Ninja Council. Teraz to wszystko gdzieś przepadło – autorzy zamiast niej dali graczom do odsłuchanie niesłychanie żenującą, denerwującą ścieżkę dźwiękową. Liczyłem na coś o wiele lepszego.
Naruto: Ninja Council 2 to przykład kontynuacji, która okazała się niewypałem. Mimo, iż system walki wciąż potrafi zachwycić, a grafika jest lepsza – nie dokonano tutaj fenomenalnych zmian, których z pewnością wszyscy oczekiwali. Mogło być lepiej. O wiele.