Gdy zdobyłem grę, którą właśnie opiszę w tej recenzji, nie byłem fanem Naruto. Nie liczy się jednak to, że teraz jestem - tak czy siak opisze ją "chłodnym okiem" tak jak to bywa w moich recenzjach. Może kilka słów o bajce, do której odnosi się gra? Nieee....powiem tylko tyle że jest całkiem niezła i zajęła miejsce mojego "Top" czyli Dragon Balla.
Naruto: Ultimate Ninja - jest jak dotąd pierwszą grą opowiadającą o przygodach Naruto i spółki. Pierwszą zmajstrowaną, przez Namco-Bandai jaka pojawiła się w Europie. Jest to tradycyjna bijatyka 1 on 1 z domieszkami zręcznościówki. No ale oczywiście najważniejszą rzeczą jest licencja - i tutaj niemal zawsze pada od dawna zadawane w takich sytuacjach pytanie - czy autorom udało się ją poprawnie wykorzystać i nie wypuszczać crapu na znanej licencji (?). Powiem od razu, iż gra wyszła autorom nieźle. Czy to "nieźle" oznacza "aż", czy może "tylko", to już zależy tylko od was - fanów Naruto. Ja mogę tylko podpowiedzieć.
A czym nas owa gierka zaskakuje ? Przede wszystkim ogólną zabawą i szybkimi walkami, w których dwóch zawodników walczy na dość sporych planszach. Podzielone są na "warstwy" i poziomy, po których bohaterowie mogą się luźnie poruszać. Owe plansze zawierają masę różnorakich przeszkód - przepaści, spowalniaczy czy innych, przez które traci się życie. Samych plansz które nawiązują do Anime jest dość sporo, a to cieszy. Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to gra się dość fajnie – nasz arsenał ciosów w pewnym stopniu się do tego przyczynia.
 - Co oni na mnie wypisują w tych piśmidłach?!
|
Mamy zwyczajne uderzenia, rzucanie różnymi pociskami, skakanie oraz ładowanie. Ta ostatnia czynność pozwala nam na zrobienie postaciami typowego powera - każdy wojownik ma ich trzy. Każdy poziom jest zależny od poziomu załadowania, który z kolei zależy od poziomu mocy. Samą moc możemy dostać za wykonanie jakiegoś mocnego ataku na przeciwniku (wtedy "wysypuje" się z wroga, po czym zbieramy ją z ziemi), lub też po zniszczeniu jakiegoś elementu otoczenia. Same powery wyglądają wprost fenomenalnie - oddziela je osobna animacja w komiksowym stylu, dzięki czemu można na czymś zawiesić oko. Kolejną sprawą są różnorakie "znajdźki", które postać znajduje na planszy. Zastępują one typowe "lotki", które zabierają minimalne obrażenia - są to np. mocniejsze "lotki", lub różnego typu spowalniacze. No cóż, mimo tego wszystkiego system wydaje się dość uproszczony i nie ma mowy tu o jakimś mashedowaniu combosów. Kolejną bolączką jest ilość postaci - mimo iż zwyczajnym laikom to może nie przeszkadzać, fanom też niekoniecznie, dostaliśmy tylko "podstawowych" zawodników takich jak Naruto, Kakashi, Sasuke czy Lee, a szkoda. Trybów jest też podstawowo - mamy Tryb Sotry (każdą postacią z osobna), tryb robienia różnych misji, najróżniejsze VS'y, walki z komputerem. Największą jednak gratką dla fanów będą Bonusy - różne karty postaci, figurki, filmiki, muzyczki czy głosy bohaterów – jest ich sporo.
Grafika to typowy cel-sheding (rysunkowe 3D), który idealnie pasuje do tego typu gierek. Sama grafika jednak nie jest najważniejsza. Klimat komiksu i mangi - jest po prostu miażdżący. Wszystko wygląda na "ożywione" rysunki. Muzyka jest dobra, troszkę wzięta z serialu, troszkę zrobiona na potrzeby gry – pod tym względem jest dobrze.
Grę naprawdę polecam fanom - którzy wiedzieli, że jest dobra już na początku tego tekstu :) Nierozeznanym w temacie też może się spodobać - warto na tę grę spojrzeć i zagrać.