Film animowany
Sezon na Misia (Open Season) jeszcze nie doczekał się swej premiery, a już powstała gra dotycząca właśnie niego. Jej historia rozpoczyna się gdy niedźwiedź grizzly ratuje z rąk myśliwych wychudzonego jelonka Elliota. Jakoże trwa sezon polowań nowi przyjaciele postanawiają uwolnić las z rąk czających się na każdym kroku myśliwych.
Ostatnio filmy animowane cieszą się dużą popularnością - głównie wśród młodzieży. Są doskonałym sposobem na rozerwanie się, pokonanie nudy i zastąpienie szarości dnia codziennego promiennym uśmiechem na twarzy. Takie mają założenie i do niego właśnie dążą. Podobnie jest z wydawanymi na ich podstawie grami komputerowymi i konsolkowymi - także mają dostarczać dużo rozrywki, jednak tylko ograniczonej grupie wiekowej. Wiadomo, iż dla jednych gra jest zbyt prosta, a dla innych w sam raz - inni zaś tę samą produkcję uważają za zbyt trudno. Tak, trudno jest dogodzić gustom graczy i trafić do wszystkich. Autorom
Open Season udało się i dostarczyli frajdy dzieciom i młodzieży. Niestety, o dorosłych nie warto wspominać, z przyczyn wiadomych.
 - Whazzzuup!!
|
W
Open Season wcielimy się w postać misia grizzly o imieniu Boog. Chociaż w filmie występuje także drugi główny bohater, nie przyjdzie nam pokierować jego poczynaniami - co wcale nie oznacza, iż nie pełni on ważnej roli w grze. Występuje on bowiem w krótkich wstawkach z dialogami, możemy go spotkać w lesie - tam jesteśmy w stanie zakupić od niego cenne przedmioty, ataki i udoskonalenia. Kibicuje on nam również podczas walki z bossami, wspomagając nam czasem porcją życia czy dodatkową bronią.
Jeżeli już jesteśmy przy broni warto wspomnieć, iż pełni ona bardzo ważną rolę w grze - czym jest bowiem niedźwiedź bez pokaźnego asortymentu? Domyślnie nasz bohater uzbrojony jest w misia-maskotkę, z którym nie rozstaje się ani na chwilkę - ot tak, z sentymentu. W miarę upływu czasu niedźwiadek zyskuje kolejne elementy arsenału - gumę do żucia, którą może rzucać czy gwizdek, dzięki któremu z pomocą przybywa kumpel - jelonek. Poza tymi zwykłymi broniami mamy też inny ich rodzaj - broń żywą. Rzucanie cały czas gumą może znudzić - co innego rzucanie żywymi zwierzakami. I tutaj autorzy się postarali - stworzeń jest naprawdę sporo. Możemy rzucić kaczką, bobrem, skunksem, królikiem, wiewiórką. Za każdym razem efekt tego wyrzutu jest inny, warto więc przetestować każdy wariant.
 "Taniec z gwiazdami" zmienia również zwierzęta.
|
Sama rozgrywka w grze jest typowa dla platformówek. Chodzimy, skaczemy z platformy na platformę. I na tym ta szablonowość się kończy. Dalej pozostaje nam rzucanie zwierzętami i przedmiotami, o którym wspomniałem już wcześniej, zbieranie batoników i różnych wspomagaczy. Jest jeszcze jedna rzecz odróżniająca
Open Season od innych gier tego gatunku, a przynajmniej od większości. Otóż niekiedy, na leśnych ścieżkach i w kopalni, napotykamy się na klatki, w których uwięzione są zwierzęta. Nie pełnią one roli broni, lecz pomagają nam w trudnych sytuacjach - np. przy przejściu przez wysokie drzewo czy przeskoczeniu olbrzymiego wąwozu. Czemu powiedziałem, że to odróżnia tę grę od
większości gier tego typu? Klatki te bowiem do złudzenia przypominają mi te znane z gier o
Raymanie (chociażby
Rayman Advance). Zbieg okoliczności?
Nadszedł czas na kilka słów o technikaliach.
Open Season to gra długa - mimo, iż liczba leveli wynosi zaledwie sześć, ich przechodzenie zajmuje sporo czasu. W czasie całej wędrówki przemierzymy Krainę Wiewiórek, Królików, Bobrów i Skunksów, aż w końcu dojdziemy do naszego celu, tj. kabiny największego myśliwego, Shaw'a. Produkcja oferuje nam dwa stopnie trudności - Easy i Hard. Ten pierwszy przeznaczony jest głównie dla osób mających pierwszą styczność z grą. Nie jest zbyt trudny i może posłużyć jako swoisty trening. Tryb Hard to coś dla osób, które przeszły ten prosty, bądź też ludzi pewnych swoich umiejętności, grający w grę po raz -enty. Przeciwnicy w nim są o wiele sprytniejsi i silniejsi, a podczas walki z bossami nie dostajemy już tak wiele pomocy od naszego przyjaciela.
Oprawa audiowizualna - jak to bywa w nowoczesnych grach na GBA - stoi na dość wysokim poziomie. Grafika jest czytelna, postaci animowane płynnie, sprawiają wrażenie żywych. Dźwięk również jest nienajgorszy - zmienia się w zależności od planszy, w której odgrywa się akcja. Niestety, jest troszkę monotonny i nudny, a to duża wada.
Open Season to udana produkcja, przy której dzieci i młodzież z pewnością będą się świetnie bawić. Ma w sobie wszystko to, co porządna platformówka powinna posiadać - porządną grafikę, dobrą fabułę i wiele ciekawych rozwiązań. Jedynie dźwięk może odrobinę zawieść, ale na to można przymknąć oko (a raczej ucho ;)).