Pierwsza część znanej na całym świecie przygodówki z Pokemonami na pierwszym planie - czym sobie zdobyła tylu fanów? Tego chyba nie wie nikt, jednak każdy wie, iż Pokemon Yellow - niegdyś wielki hit - odchodzi już w zapomnienie.
Zabawa w
Pokemon Yellow rozpoczyna się od rozmowy z mamą - później już są same przyjemności - otrzymamy bowiem od profesora Oaka naszego pierwszego Pokemona. I tutaj następuje zdziwienie - podstawowych, rozdawanych na każdym starcie stworków niestety zabrakło. Było tylu chętnych, że zostały rozdane. To jednak nie przekreśla naszych planów - Oak proponuje nam bowiem zaopiekowanie się nad niesfornym Pokemonem elektrycznym - Pikachu. Bez wachania przyjmujemy propozycję nie wiedząc, jakie niesie ona za sobą konsekwencje. Pikachu jest zwierzakiem innym niż wszystkie - nie potrafi przywyknąć do "bycia czyimś". Wraz z upływem czasu jednak oswaja się z - jakże ponurą - rzeczywistością i zaprzyjaźnia się z głównym bohaterem, czyli nami.
Tak własnie przedstawia się początkowa fabuła gry - my mamy okazję prześledzić dalszy bieg wydarzeń, zaprzyjaźnić się z Pikachu oraz osiągnąć swe życiowe marzenie - zostać mistrzem Pokemon. Trzeba jednak przejść już do rzeczywistości, bo przecież nie z samej fabuły gra się składa.

Grafika to coś, na co patrzy każdy - powinna ona zachęcić do zakupu danej produkcji, zachwycając pięknem i oryginalnością. W
Pokemon Yellow stoi ona, niestety, na bardzo niskim poziomie - należy jednak wziąć pod uwagę możliwości, jakże starej już konsolki GBC - nie da się już z niej zbyt wiele wycisnąć, choć i w tym wypadku można by było spodziewać się czegoś więcej. Na domiar złego dźwięk przedstawia się również źle - melodia przygrywająca nam w trakcie zabawy potrafi nieźle zdenerwować i po jakichś 5 (góra 10) minutach po prostu ją wyłączymy.
Pokemon Yellow to, mimo słabej grafiki i denerwującego dźwięku, materiał na dobrą produkcję - niestety, GBC nie pozwala osiągnąć zbyt wiele, ale Nintendo się przecież nie poddało - wyszły kolejne, lepsze części na konsolkę o większych możliwościach, GBA. Ci, którzy nie poznali magii GBA mogą się śmiało na ten tytuł skusić. Inni jednak, nawet zawzięci fani Pokemonów, nie mają tu czego szukać.