Do tej pory nie przepadałem za przygodówkami - był to moim zdaniem nudny gatunek, z którego nie można czerpać radości, przy którym nie można się dobrze bawić. Moja opinia zmieniła się, gdy zagrałem w grę Sam & Max: Season 1 – Culture Shock. Szczerze mówiąc do zakupu skusiła mnie komiksowa grafika widoczna na screenshotach. Pomyślałem: "Coś o takiej ładnej grafice nie mogło zostać popsute". Wiedziałem, że gra może mieć potencjał, także postanowiłem to sprawdzić. I nie zawiodłem się.
W Sam & Max: Season 1 – Culture Shock wcielamy się w postać dwóch detektywów: tytułowego Sam'a i Max'a. Ten pierwszy jest bardzo mądrym psem o dość poważnym podejściu do życia. Max to królik zupełnie różniący się od swojego przyjaciela: jest wyluzowany, rzuca dowcipami na lewo i prawo. Warto wspomnieć, że wielką przyjemność sprawia mu bicie słabszych, zwłaszcza kryminalistów. Jednym zdaniem mówiąc - jest nadpobudliwym sadystą o luźnym podejśiu do życia. Przekonamy się o tym niejednokrotnie podczas rozwiązywania zagadek. Bohaterowie ci są doskonałym przykładem na znane od dawna powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają.
Culture Shock to jeden z odcinków serii (tak, jest ich więcej), którą firma Telltale Games postanowiła sprzedawać jedynie przez Internet. Każdy z krótkich epizodów gry można nazwać oddzielną grą - nie kontynuuje bowiem fabuły zawartej w poprzednich częściach, lecz opowiada zupełnie nową historię. Moim zdaniem to bardzo dobre posunięcie ze strony autorów. Nie musimy bowiem kupować kolejnej części, aby zakończyć już rozpoczętą historię - wszystko zaczyna się i kończy w obrębie jednej gry. A komu się spodoba, może naturalnie nabyć następne epizody.
W ciągu całej zabawy nie spotykamy wielu postaci: zaledwie kilka, góra - kilkanaście. Często zaglądamy do sprzedawcy Bosco, psychoterapeutka Sybil również często umila nam towarzystwo. Z wszystkimi napotkanymi postaciami rozmawiamy i są one zawsze powiązane z fabułą gry. Nie spotkamy więc przypadkowego przechodnia czy jakiegoś mężczyzny kupującego coś w sklepie. Tylko konkretne postacie, które wiedzą coś na temat wykonywanego przez nas zlecenia. Podobnie jest z miejscami, które przyjdzie nam odwiedzić: jest ich zadziwiająco mało. Cała akcja rozgrywa się właściwie w sąsiedztwie naszego biura - tylko czasami wyjdziemy poza jego tereny. Zdarzać się to będzie podczas pościgów i gdy będziemy szukać kryjówki Brady'ego. Poza tym wszystko rozgrywać się będzie w mieście. Gra nie jest długa - na jej przejście wystarczy kilka dni. Do wykonywania różnych czynności związanych z powierzoną nam sprawą będziemy używać przedmiotów - jako że są umiejscowione w zaledwie jednej lokacji, nie jest trudno je znaleźć. Stopień trudności gry nie jest wysoki, co nie każdemu może się podobać - dużo czasu po prostu spędzamy na śmianiu się z zabawnych kwestii Max'a.
Fabuła w Sam & Max: Season 1 – Culture Shock jest niestety liniowa. Wszystko odbywa się w określonej kolejności. Nie mamy swobody w dążeniu do wykonania zlecenia, a to dość duża wada. W końcu głupotą jest to, że gdy nie będziemy potrafili przejść danego momentu gry - nie ukończymy jej. Nie może być żadnych zacięć, musimy ciągle myśleć. Oczywiście jeśli chodzi o tę liniowość niektórzy mogą się kłócić - w końcu można rozmawiać z każdą osobą w dowolnej chwili. Z pewnością rozwieję jednak wszelkie złudzenia mówiąc, że z kimkolwiek byśmy nie porozmawiali, musimy wykonać z góry narzucony przez autorów scenariusz.
Od strony technicznej gra przedstawia się bardzo dobrze. Jak już powiedziałem na początku, do zakupu zachęciła mnie sama grafika - już po tym możecie być pewni, że jest ona ładna. Animacje postaci są zabawne i płynne, a trójwymiarowe postacie wyglądają bardzo ładnie. Dźwięk również jest bardzo dobry - doskonale oddaje tajemniczy klimat panujący w grze. Na pochwałę zasługuje również dubbing - podłożone przez angielskich aktorów głosy wspaniale pasują do postaci, które je wydają. Świetna robota, naprawdę to tworzy duży klimat!
Podsumowując wszystkie wady i zalety muszę powiedzieć, że Sam & Max: Season 1 – Culture Shock to gra warta polecenia, która wciągnęła mnie w świat przygodówek. Mimo, iż jej fabuła jest liniowa, a cała rozgrywka szybko się kończy - warto zagrać. Ta produkcja wręcz tryska humorem - nie brakuje w niej również kilku poważniejszych scen oraz zagadek wymagających nieco więcej myślenia. Cóż, dla fanów przygodówek point'n'click to prawdziwa uczta.