Gra
The Sims 2 wraz z jej wszystkimi dodatkami powoli zaczyna przypominać telenowelę brazylijską - bez końca kontynuowaną, niemiłosiernie dobijaną przez autorów kolejnymi dodatkami. Z jednej strony to dobrze, iż cały czas wnoszone są kolejne nowości do produkcji, ale czy potrzeba ich aż tyle? Nie można zrobić czegoś jednego, ale porządnego i wiele wnoszącego? I wreszcie czy nie mogłoby być to wszystko tańsze? Na te wszystkie pytania nie potrafi odpowiedzieć nikt, włącznie z autorami produkcji. Ci jednak niedawno wydali kolejny, licząc z wszystkimi (nawet tymi mniejszymi) dodatkami, dziewiąty - jeśli dobrze liczę - dodatek zatytułowany
The Sims 2 - Cztery Pory Roku.
Ponieważ zawsze byłem ciekaw, czego to jeszcze
Maxis nie wymyśli chcąc urealnić życie na ekranie, z ochotą sięgnąłem po najnowszy dodatek. Od razu po samym tytule wywnioskowałem, iż w świecie Simów pojawią się pory roku (co nie było trudne do wydedukowania), a jako że na tym polu można naprawdę się wykazać (wiele można zrobić z porami, oj wiele) - liczyłem na coś naprawdę wielkiego. Żwawo zabrałem się do instalacji, która – ku mojemu zdziwieniu – przebiegła szybko i bezbłędnie. Uruchomiłem grę i pierwszym uczuciem, które mimowolnie mi się nasunęło, była niestety nuda. Gra ładowała się bowiem całymi godzinami (tutaj pozwoliłem sobie na duże zaokrąglenie i nutkę ironii) – nie pomagały niekiedy śmieszne podpisy informujące o procesie wczytywania („Zielenienie liści” czy „Nawadnianie płodów rolnych”). Na pocieszenie jednak dodam, iż całość wczytuje się tak długo tylko za pierwszym razem, a biorąc pod uwagę to, iż mój komputer nie jest najnowszy – u was ten proces może potoczyć się szybciej. Nie odbiegając jednak od tematu piszę, co nastąpiło dalej. Tradycyjnie, jak to w Simsach bywa, po uruchomieniu gry pojawił się ekran wyboru okolicy. I tutaj nastąpiło moje pierwsze zaskoczenie – pojawiła się bowiem nowa miejscówka, a mianowicie „Kwitnące Wzgórza”. Mając przed oczyma opis tego zakątku mogę powiedzieć, iż jest to pełne harmonii miejsce, w którym nie brakuje sympatyków ogrodnictwa i dziwaków (zielona Simka to już lekka przesada). Tyle słowem wstępu.
Zmiany, zmiany, zmiany – to właśnie to przy sięganiu po dodatek interesowało mnie najbardziej. Pierwszą nowość można zobaczyć już przy tworzeniu rodziny, w ekranie wyboru stroju. Możemy teraz wybrać strój wierzchni dla naszej postaci, który może ona założyć w wietrzne czy mroźne dni. Nie jest to może wielkie udoskonalenie, ale na pewno spodziewane. Idźmy dalej – nie ma bowiem przyczyny, dla której trzeba by się zatrzymywać opisując tworzenie rodziny.
Po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, iż najlepszym sposobem na ukazanie wszystkich zmian w grze będzie przedstawienie wszystkich pór roku i nowości z nich związanymi. Na końcu mojego wywodu natomiast nastąpi skromne podsumowanie, opis strony technicznej oraz – jak to zwykle bywa – podsumowanie wraz ze słowem zachęcającym lub zniechęcającym do zakupu „Czterech pór roku”.
Zima – chyba najbardziej charakterystyczna pora roku, która potrafi zaskoczyć zmianami pogody (jak na przykład w tym roku :)) i obfituje we wszelkiego rodzaju elementy możliwe do wdrożenia w grę. Zacznijmy od samej pogody. O niej można powiedzieć jedno – jest nieprzewidywalna, jak w realnym świecie. Po prostu w jednej chwili siedzimy na kanapie czytając interesującą książkę, słońce rozświetla pomieszczenie powodując pojawienie się znikąd tumanów kurzu. Zaraz potem spada śnieg, temperatura gwałtownie spada – potocznie rzecz ujmując, następuje atak zimy. W czasie jej trwania (w Simowym świecie to zaledwie kilka dni) musimy szczególnie zadbać o odporność naszego wirtualnego człowieka – autorzy nie posunęli się jeszcze do tego stopnia, żeby zaoferować graczom możliwość wypicia Actimela przez ich ulubieńców. Mimo to muszą oni sobie radzić – cóż, w końcu kiedyś nie było tego specyfiku. Nie odbiegając od tematu, w „Czterech Porach Roku” prowadzona przez gracza postać może zachorować, i to wcale nie są żarty. Teraz nie można już paradować przez cały dzień w kąpielówkach, chuchając na pogodę i mając w nosie cały klimat. Zima to śnieg i mróz, na które sami musimy przygotować naszych podopiecznych. Jak to zrobić? Przede wszystkim musimy dać naszemu wirtualnemu człowiekowi solidnie się wyspać - koniec więc z nocnym podjadaniem i męczącymi randkami. Po drugie musimy go odpowiednio przyodziać - w zależności od pogody. Mając więc na uwadze zimę, ubieramy go w grubą kurtkę i dopiero wtedy wyprawiamy na dwór. A co robić w wypadku choroby lub obniżonej temperatury ciała? Według zaleceń lekarza należy dużo wypoczywać - w łóżku najlepiej.
Wiosna to w życiu realnym bardzo ładna, przyjemna pora roku, która czasem może zaskoczyć swoim zachowaniem - tutaj jest nie inaczej. Z jednej strony ptaki ćwierkają, kwiatki zakwitają, a słońce świeci z całych sił – fauna i flora budzi się do życia. Nocą świetliki rozświetlają niektóre miejsca w okolicy – rozgwieżdżone niebo przyjemnie ogląda się z teleskopem w dłoni. Z drugiej strony rzecz biorąc pogoda zmienną jest – już za chwile może bowiem spaść deszcz, który może zepsuć nasz błogi nastrój. Autorzy oddali graczom do dyspozycji kilka nowości, do których bezdyskusyjnie zalicza się ogródek (znany z „jedynki”). Od teraz nasz Sim może sadzić roślinki na skromnym terenie i zyskiwać kolejne stopnie doświadczenia pod względem ogrodnictwa. Na początku możliwe są do zasadzenia jedynie pomidory, jednak wraz ze zdobywaniem fachowości – odblokowujemy wirtualnemu człowiekowi możliwość zasadzania nowych roślinek. Każdej sadzonce należy poświęcać dużo czasu, jeśli chce się uzyskać z tego jakiekolwiek efekty – „zadowolenie” roślinki przedstawiono w dość ciekawy sposób, za pomocą dużej buźki (zwanej potocznie emotikoną) i strzałki (jeżeli jest skierowana w dół – roślina nie wzrasta prawidłowo, a wręcz maleje, jeżeli w górę – rośnie). Ważne jest, by codziennie dbać o ogródek, a jeżeli się nie ma na niego czasu – po prostu go nie zakładać. Jakie są korzyści z posiadania tego cuda? Oczywiście satysfakcja (a jakżeby inaczej), ale także kasa, którą otrzymujemy za sprzedanie warzyw (nie jest to może fortuna, ale od czegoś trzeba zacząć). Łowienie ryb to kolejna nowa forma rozrywki, popularna zwłaszcza wiosną, czego tłumaczyć chyba nikomu nie trzeba. Należy wspomnieć, iż sama wiosna ma cudowny wpływ na relacja damsko-męskie między Simami – przy pozyskiwaniu nowego kontaktu obok standardowego plusa pojawia się ikonka tulipana sygnalizująca, iż ładna pogoda pomaga nam w tym.

A oto i cały urok lata: grill przy blasku księżyca
Idąc po kolei dochodzimy do lata – powiem szczerze, mojej ulubionej pory roku, ale tylko w realnym świecie. Dlaczego? Powiem szczerze, że spodziewałem się większego rozmachu ze strony autorów. Dodatków dotyczących tej pory roku jest naprawdę mało - można wymienić jedynie oparzenia, które dotykają naszego Sima przy długim przebywaniu na słońcu, oraz lepsze pozyskiwanie nowych kontaktów.
Cechą charakterystyczną ostatniej pory roku, jesieni, jest brzydka pogoda - niestety, tak jest w rzeczywistości. Najczęściej występującym zjawiskiem atmosferycznym jest zdecydowanie deszcz - posiada on dość ciekawy wygląd i robi wrażenie. Podczas jego opadów na ekranie pojawiają się charakterystyczne „kreski”. Nie mniej ciekawym zjawiskiem jest burza – ona potrafi naprawdę przyprawić o dreszcze! Niespodziewane huki i ostro zacinający deszcz to jej cechy charakterystyczne. Burza jest najbardziej „destrukcyjnym” zjawiskiem – jeżeli więc mamy na podwórku jakieś drzewa, musimy liczyć się z ich stratą. Co jakiś czas bowiem na niebie pojawiają się pioruny (poprzedzone niezwykłym hukiem) – niekiedy uderzają one w drzewa i powodują, że zaczyna się palić. Jeżeli deszcz nie ugasi płomieni, ani nie zdołamy tego zrobić my – możemy pogodzić się z jego stratą. Kolejną zaletą, która występuje podczas jesieni jest szybsze zdobywanie umiejętności. W czasie tak zwanej „szarówki” (która niekiedy występuje także w Simach – cała okolica zostaje pokryta rzadką mgiełką, która sprawia, że nikomu się nie chce wychodzić) nie ma nic lepszego, niż dobra książka o gotowaniu czy sprzątaniu – korzystamy więc z pory roku i przyuczamy troszkę naszego Sima. Bardzo zaskoczyło mnie zachowanie autorów w stosunku do roślin – spodziewałem się czegoś takiego, jak grabienie liści (po uprzednim opadaniu ich z drzew), a tu klops – czegoś takiego w ogóle tutaj nie ma! Co prawda jest skromny efekt, w wyniku którego co jakiś czas pojawia się maleńki listek na monitorze (a raczej niczym cień przemyka przed nami i znika nam z oczu), ale można było liczyć na coś więcej.
Nowe zawody to – zaraz po nowych rzeczach – nieodzowna część każdego dodatku do
The Sims 2. Także w
Czterech Porach Roku nie zabrakło nowości pod tym względem. Od teraz możemy zacząć karierę w edukacji, początkowo jako nauczyciel w przedszkolu, na wysokim stanowisku profesora kończąc, karierę muzyczną, a nawet gastronomiczną. Jesteśmy w stanie również zostać poszukiwaczem przygód (to dla tych szukających wrażeń).
Oprawa graficzna gry pozostaje niezmieniona - to w końcu dodatek i nie można mieć autorom za złe tego, że jej nie zmienili. Mimo jednak, iż tego nie zrobili, cała szata jest ładnie, starannie wykonana. Dużo więcej na temat strony technicznej można powiedzieć opisując udźwiękowienie - to bowiem zasługuje na szczególną uwagę. Podczas każdego ładowania gry, tworzenia rodziny czy poruszania się po okolicy, lub chociażby dokupowania nowych rzeczy do domu, towarzyszy nam przyjemna dla ucha muzyczka. I tutaj można zauważyć pewne zmiany w stosunku do podstawy - całość została poprawiona, dodane zostały ładne dźwięki fortepianów, skrzypiec i innych instrumentów. Można się przy niej zrelaksować, co zdecydowanie działa na plus.
Jeżeli ktoś nie pokochał podstawy do Simsów i uważa tę grę za nudną, niegodną uwagi - po zainstalowaniu tego dodatku swojego zdania nie zmieni. Ci jednak, którzy lubią grę w życie, powinni polubić również ten dodatek - przyznam szczerze, że moje potrzeby dotyczące pór roku zaspokoił (mimo, iż nie do końca, ale jednak) - jest dużo nowości, których odkrywanie może sprawić wielką frajdę. Ze swojej strony śmiało mogę polecić.